21 Luty 2004 W piątek byłam w Budapeszcie, bo pracowałam w British Council. My piszałyśmy kursy. Wieczorem my poszłyśmy do restauracji. To była bardzo elegancka i bardzo droga Jadłam kaczkę is ryż. W sobotę rano my zaczynałyśmy pracować o dziewiątej i pracowałyśmy do wpół do piątej. Potem biegłam do autobusu, bo wieczorem ja poszłam na karnawałowy bal. Byłam Czerwony Kapturek , i mój mąż był lotnik. Miałam czerwone pończochy, czerwonę spódniczkę i czerwone palto. Na hulance bylo dużo bardzo dobrych masek: Indianin z gejszą żonę, panna młoda i pan młody, ale na odwrót... To też byłi pionierzy i mężczyżni baleriny... Czułam się bardzo dobrze, śmiałam się bardo dużo.
The Polish connection
My ups and downs learning Polish


0 Comments:
Post a Comment
<< Home